W co gracie w weekend? #503: Gdy zapłaczą miłośnicy Silent Hilla (ze szczęścia)
Był taki moment, gdy jedna z najlepszych serii gier wideo, Silent Hill, zeszła na psy. W wyniku nieodpowiedzialnych decyzji wydawcy jeden z najlepszych cyklów horrorów został przekazany w ręce niejapońskich developerów, którym może nie brakowało chęci, ale na pewno brakowało im wyobraźni i talentu, aby stworzyć nowe odsłony Silent Hilla na poziomie tych pierwszych. W pewnym momencie legendarny cykl Konami skończył nawet jako klon Diablo, co było ostatnim gwoździem do jego trumny. Mało osób jednak wie, że proces rozkładu i powolnej śmierci tej marki zaczął się tak naprawdę w czasach PS2. Sony wpadło wtedy na pomysł stworzenia własnego horroru. W ten sposób narodził się cykl Forbidden Siren. Bazował on na zupełnie innych zasadach niż horrory Konami. Była to raczej mieszanina skradanki i horroru, gdzie tak naprawdę nie da się permanentnie wyeliminować potworów, które na nas czyhają. Dzięki specjalnym mocom mogliśmy za to widzieć okolicę ich oczami, co pozwalało nam przemykać się niepostrz...