Retencja danych, przekleństwo każdego kolekcjonera
Kolekcjonerzy gier wideo często wyśmiewają dystrybucję cyfrową gier wideo, argumentując to tym, że gier w cyfrze tak naprawdę nie posiadamy na własność ani nie możemy ich odsprzedać. Przy okazji wychwalają pod niebiosa nośniki fizyczne, które dają prawdziwą wolność graczom. Ludzie nie wymyślili jeszcze nic lepszego od gry, którą możemy wziąć do ręki, potrzymać, włożyć do konsoli i odłożyć na półkę, wiadomo. Ktoś taki nie reaguje nawet wtedy, kiedy powie się mu, że posiadana przez niego gra wideo nie ma przykładowo całej zawartości na płycie albo ma na niej tylko instalator owej gry. Pudełka górą, no chyba że dany tytuł zajmuje ponad 300GB, ma setki aktualizacji po premierze w ciągu kilku lat i jego pełna wersja gry na fizycznym nośniku nigdy się nie pojawi, bo nie ma jeszcze tak dużych nośników w powszechnym obiegu. Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam zamiaru nikogo z was przekonywać do tej czy owej formy dystrybucji gier wideo. Korzystam z każdej z nich. Znam zalety i wady ich ...