W co gracie w weekend? #511: Misericorde Volume One
Święta, święta i po świętach. Piękne to były święta, podczas których można życzyć wszystkiego najlepszego bliskim, których nie widujemy na co dzień, wręczyć im jakieś prezenty i najeść się do syta pysznymi ciastami. Nic co dobre nie trwa niestety wiecznie. Wielkanoc 2026 to już jeno wspomnienie. Od tamtej pory zdążyła na chwilę wrócić zima. Święta będę również ciepło wspominał chociażby z tego powodu, bo w ich ostatni dzień skończyłem pięć różnych gier wideo, co dało mi ogromnego kopa motywacyjnego, aby chłonąć kolejne growe światy. Jak znajdę czas, to o kilku może napiszę w przyszłości. Dziś skupię się na jednej z największych niespodzianek w mojej growej karierze, a już na pewno największej growej niespodziance, jaką odpaliłem w tym roku, a więc na Misericorde Volume One. Gdy przejdziesz dziesiątki różnych powieści graficznych/eroge a zobaczysz drugie tyle albo jeszcze więcej może ci się wydawać, że znasz już cały gatunek na wylot. A to wszystko guzik prawda. Golizna czy w...