Sisters: Last Day of Summer
Nigdy nie planowałem zakupu Sisters. Natrafiłem kiedyś na ten tytuł, przeglądając strony, nazw których lepiej nie wymieniać, szczególnie jeśli przebywamy akurat w Wielkiej Brytanii. Dlatego mocno się zdziwiłem, gdy okazało się, że JAST planuje wydać go na Zachodzie.
Początkowo planowałem kupić go na Steam. Zmieniłem zdanie gdy okazało się, że nie wspiera on osiągnięć na platformie Valve, a aktualizacja, którą trzeba pobrać, żeby zdjąć cenzurę powoduje problemy z działaniem gry.
Nie chciałem też przepłacać, bo jak wiadomo, na Steamie każda gra, którą można też kupić bezpośrednio od producenta gdzie indziej, posiada trzydziestoprocentowy podatek za sam fakt udostępnienia takiego produktu do sprzedaży na platformie Gabe'a Newella.
Co otrzymamy po zakupie tej pozycji? Otrzymamy jedno z najlepiej animowanych eroge wszech czasów. Nawet w najlepszych powieściach graficznych często mamy niedobór gorących scenek, które nieraz sprowadzają się do dwóch lub trzech grafik. Są też takie, gdzie główni bohaterowie w ogóle nie mają animacji mimiki twarzy podczas rozmów. Nie od dziś wiadomo bowiem, że jest to najbardziej statyczny gatunek ze wszystkich rodzajów gier wideo.
Z Sisters: Last Day of Summer jest trochę inaczej i dzięki Bogu tytuł został wydany na Zachodzie bez cenzury. Jak wiadomo hentai to sztuka. Rozmazane genitalia już niekoniecznie.
Historia w Sisters opowiada o młodym chłopaku, który miał wypadek na drodze. Po tym wszystkim budzi się w nieznanym domu, gdzie jest pielęgnowany przez gospodynię domu, która następnie wyrusza w ważnych sprawach, zostawiając go pod opieką swoich dwóch córek. To moment, w którym zaczyna się prawdziwa historia, której akcja rozciąga się na około dwa tygodnie.
Ta opowieść nie jest z gatunku tych najlepszych na świecie. Możemy się z niej trochę dowiedzieć o tytułowych siostrach, posłuchać świetnej muzyki na flet lub gitarę, nie wspominając o wyjątkowo pięknym utworze z dnia siódmego, ale to wszystko blednie w porównaniu z niewiarygodnie dobrym silnikiem graficznym stworzonym tylko i wyłącznie po to, by pokazać bardzo szczegółowe i epickie seks-scenki jakie można spotkać w gatunku visual novel w ogóle.
Samo domostwo, w którym odbywa się akcja gry, jest często pokazywane w trzech wymiarach, a samo poruszanie się pomiędzy pokojami odbywa się z perspektywy pierwszej osoby, więc nic dziwnego, że Sisters zajmuje aż 25GB na dysku twardym.
Czytałem kiedyś w wymaganiach systemowych, że do prawidłowego działania tytułu potrzebny jest dysk SSD, ale dałem radę przejść ten tytuł na zwykłym dysku zewnętrznym i wcale nie zauważyłem, żeby działał on specjalnie gorzej zainstalowany na karcie SD.
W porównaniu z innymi przedstawicielami gatunku jest on jednak o wiele większym wyzwaniem i niekoniecznie będzie dobrze się sprawował na ziemniaku, który sobie sprokurowaliśmy do ogrywania klasyków i innych niewymagających graficznie tytułów.
Pierwsza część Sisters to mozolne budowanie akcji, nie stroniące od tych smutniejszych aspektów życia codziennego, ale szybko zmieni się to w prawdziwą ucztę dla oka i nie mam tu na myśli reklam telewizyjnych, wiadomości i oper mydlanych, od których nie stronią w wolnych chwilach bohaterowie tej historii pełnej namiętności.
Mam nadzieję, że zachodni wydawca tej oprodukcji, Jast, wyda jeszcze kiedyś na Zachodzie Lovers od tych samych deweloperów.
Dziękuję za uwagę.




Skriny wyglądają zachęcająco...
OdpowiedzUsuńW samej grze jest dużo lepszych.
Usuń