W co graliście w 2025 roku?
2025 rok za nami. Trzeba o nim jak najszybciej zapomnieć i iść do przodu. Pozwólcie jednak, że ten ostatni raz zajrzę w przeszłość.
Bardzo możliwe, że w zeszłym roku skończyłem największą ilość gier wideo w jednym roku kalendarzowym w życiu. Na pewno było to ponad sto pozycji. Tych, które sprawdziłem lub wracałem doń po większej przerwie było ponad trzysta.
Wszystko zaczęło się od tego, że postanowiłem skończyć przynajmniej jedną grę wideo na każdy system Xbox, PlayStation, Nintendo i Segi.
Z początku wszystko szło jak z płatka. Problem zaczął się wtedy gdy dotarłem do NESa Mini i mocowałem się z jednym footbalem amerykańskim sprzed czterdziestu lat. Po wygraniu z trudem pierwszego meczu stwierdziłem, że nie mam ochoty na kolejne, bo przecież jako dziecko bawiłem się z milion razy lepszymi grami na pierwszej konsoli Nintendo. Przypomniałem sobie je niemal wszystkie.
W międzyczasie odkryłem też stronę, na której da się zdobywać osiągnięcia w klasykach. Prawie całkowicie zrezygnowałem z platyn tylko po by zdobyć swojego pierwszego calaka w takich klasykach jak Mario, Tetris i Contra.
W ten sposób przeżyłem drugi raz swoje dzieciństwo. To była zabawa nie do opisania.
Już wtedy wiedziałem, że nie skończę 2025 roku, jeśli nie zagram najpierw na drugim Switchu. Zagrałem. Nawet po kilku miesiącach ten sprzęt mnie dalej zachwyca. W dalszym ciągu zamierzam się nim bawić, nadrabiając przy okazji zaległości z jego pierwszej wersji. To prawdziwa kopalnia świetnych tytułów.
O dziwo, znalazłem też czas na nowości wydawnicze, czego nigdy wcześniej za bardzo nie robiłem. Jeśli w jakimś roku skończyłem kilka wydanych w nim gier, to uznawałem to za sukces. Tym razem udało mi się zaliczyć niemal trzydzieści nowości w roku i jest to mój absolutny rekord w mojej karierze gracza.
Ogromna w tym zasługa Tecmo Koei, za co bardzo dziękuję, z którymi współpracuję już od jakiegoś czasu, dzięki czemu miałem dostęp do kilku ich nowości wydawniczych. W 2025 roku udało mi się przejść pierwszą grę z serii Atelier w życiu, a później kolejne. Tak samo było również z Dynasty Warriors. Świetnie się też bawiłem z nową wersją Ninjy Gaiden II. Konkurencja Monster Huntera w postaci Wild Hearts spodobała mi się na tyle, że zaraz po jej ukończeniu na Switchu 2, wziąłem się za pierwowzór na PS5 i ukończyłem ten tytuł drugi raz (sic!). Grałem też sporo w Nobunaga's Ambition, ale jest on na razie dla mnie za trudny i jeszcze sporo czasu minie zanim uda mi się go ukończyć.
2025 rok to był też rok, w którym kolejny raz na rynku nie zadebiutowało GTAVI i w sumie dobrze, bo można było sprawdzić też inne pozycje.
Na pierwszy plan wysuwa się tu zdecydowanie Clair Obscur, a więc namiętny, francuski pocałunek dla gatunku jrpg.
Doczekałem się też wreszcie ratunku dla jednej z moich ulubionych serii gier wideo, a więc Silent Hilla. Tak, wiem, że wcześniej był udany remake Silent Hill 2, ale nowej dobrej gry w tym świecie nie było od wieków. Czuję się doskonale ze świadomością, że ten znakomity niegdyś cykl horrorów został nakierowany na odpowiednie tory przez jednego z moich ulubieńców, a więc ojca Higurashi i Umineko, Ryukishiego.
Kapitalnie bawiłem się też z nowym Donkey Kongiem. To prawdziwy powrót K.Roola. Z całym szacunkiem dla Donkey Kong 64, ale w tak dobre Kongi w 3D jeszcze nie grałem.
Po raz pierwszy zajrzałem też do Night City. Na początku nie byłem doń przekonany, ale gdy do akcji wkracza Johnny Silverhand to będzie się działo. Kapitalna rola Keanu Reeves'a.
Doskonały w trybie kooperacji był też Split Second, który poza elementami platformowymi raczy graczy także innymi gatunkami gier, a wszystko w polewie sf/fantasy.
Nie wszystkie topowe tytuły z 2025 udało mi się ograć z braku czasu. Część z nich na pewno będę chciał dokończyć w Nowym Roku, a niektóre dopiero zacząć.
Nie zapominam także o zaległościach z lat ubiegłych oraz o visual novelkach, które dotarły na Zachód pierwszy raz po dwudziestu albo i nawet więcej latach. Lepiej późno niż wcale.
Z dużych gier wydanych w ubiegłym roku nie sprawdziłem może trzech lub czterech pozycji, które miałem na radarze.
Gorzej wygląda temat indyków, bo tych było co niemiara, a jakościowo nieraz były one lepsze od wydawnictw AAA. Sprawdziłem ledwo kilka z nich.
W 2025 pojawiło się również kilka ciekawych rimejków i remasterów. Część z nich udało mi się nawet ukończyć. Na pozostałe zabrakło mi czasu.
Początek każdego roku to czas noworocznych postanowień.
Moje jest następujące: Ograniczyć wydatki na granie. Czuję się jakbym w ubiegłym roku zrobił zapasy na co najmniej kilka lat. W 2026 roku na pewno to się nie powtórzy. Trzeba ogarniać kolejne Astro Boty i Metaphory, bo nikt za nas ich nie przejdzie, a ja jestem jeszcze daleki od stwierdzenia, że gry wideo już mnie nie bawią. Jak dobrze się poszuka, to zawsze się coś znajdzie, czego również i Wam życzę.
Jeśli ktoś chce sprawdzić co dokładnie ogrywałem w ubiegłym roku, to zapraszam do linku poniżej.
https://www.exophase.com/user/squaresofter/
Gdybym chciał opisać wrażenia z każdej gry ogranej w 2025 roku, to pewnie zajęłoby mi to ze dwa-trzy miesiące. Na razie daruje sobie takie rzeczy. Kto zaglądał do poprzednich odcinków W co gracie w weekend? i tak mógł się dowiedzieć co nieco na ich temat.
Nie wiem czy w tym roku zobaczymy GTAVI, więc napiszę, że mocno chciałbym zobaczyć nową odsłonę Nioha oraz remake Project Zero 2. Na inne nowości raczej czasu nie znajdę. Teraz mam już chyba tylko jeden cel gamingowy, czyli poznawać w następnych latach produkcje, które inni gracze uznają za gry obecnej dekady.
.png)







Komentarze
Prześlij komentarz