Super Mario Bros. Wonder - Cudowny polski Mario
Polski gracz musiał czekać na oficjalne wydania gier Nintendo ponad czterdzieści lat. To długo, to o wiele zbyt długo. Dotychczas japońska firma nie wiedziała o tym, gdzie znajduje się nasz kraj na mapie. Jeśli chciałeś zagrać w produkcje ojców Mario w zrozumiałym dla Polaka języku, to raptem kilka klasyków takich jak starsze odsłony Mario czy Okaryna Czasu doczekało się fanowskich spolszczeń i w zasadzie tyle.
Na całe szczęście konkurencja nie śpi. Sony i Microsoft zrobiły naprawdę wiele przez ostatnie dwadzieścia lat, aby polski gracz mógł się poczuć jak u siebie, grając na japońskich i amerykańskich konsolach. Nie zawsze wszystko było tak jak trzeba, ale konkurencja Nintendo przynajmniej się starała.
Oczywistym stało się to, że jeśli producenci konsol działają coś w kwestii tłumaczeń, to w ich ślady pójdą inni. Coś co kiedyś wydawało się niemożliwe, dziś powoli staje się normalnością. Dziś możemy zagrać po polsku w gry Capcomu, Namco, Atlusa, a nawet Square Enix czy Koei Tecmo. Nie wszystkie z nich mają polskie wersje językowe, ale coś w tej sprawie jest już od kilku lat robione.
Tylko Nintendo stało gdzieś na uboczu. Myślę, że ich punkt widzenia zmienił się dzięki polityce wydawniczej wymienionych firm, ale wpływ na to miało też przykładowo nasze CD Projekt RED.
Zanim CD Projekt zaczął wydawać swoje pierwsze gry, to zajmował się wydawaniem legendarnych tytułów takich jak chociażby Wrota Baldura na PC. Bez ich zaangażowania wiele gier komputerowych nigdy nie doczekałoby się polskich wydań.
Dlatego dziś serce rośnie gdy patrzę jak Wiedźmin 3 czy Cyberpunk sprzedają kolejne konsole Nintendo. Nawet Japończycy musieli kiedyś dojść do wniosku, że Polacy chcą zagrać także i w inne gry dostępne na ich platformach po polsku.
Pierwsze oznaki tego, że firma z Kioto zamierza traktować nas na równi z graczami z całego świata pojawiły się na platformach społecznościowych w tamtym roku, a dokładniej w kolejną rocznicę odzyskania przez nas niepodległości. Na początku tego roku Nintendo wydało polonizację do Mario Kart World oraz do Donkey Konga Bananzy.
Polscy gracze byli wniebowzięci i prześcigali się w dzieleniu się ulubionymi nazwami zawodników z najnowszej odsłonie Mario Kart.
Już wtedy chciałem zabrać głos w tej sprawie i gdybym grał w gry wideo trochę mniej, to pewnie znalazłbym na to czas. Dziś, w przeddzień wydania usprawnionej wersji Super Mario Bros. Wonder na Nintendo Switch 2, wstyd byłoby tego nie zrobić.
Nieraz chwaliłem Nintendo za ich polonizacje na ich stronach na X i Facebooku, zawsze jednak dodawałem, że Polacy wciąż czekają na kolejne. Dlatego też, gdy całkiem niespodziewanie pojawiła się łatka do Wondera kilka dni temu, to postanowiłem, że muszę w końcu sprawdzić ten tytuł.
Wciąż nie mogę uwierzyć w to, że dożyłem czasu, gdy można zagrać w najlepsze gry Nintendo dostępne na rynku w polskiej wersji językowej. Lepszej gry Japończycy nie mogli wybrać. Grałem już w Mario w takim stylu na WiiU. Tytuł mi się podobał. Udało mi się go ukończyć. Nie był on jednak moim zdaniem na tym samym poziomie co trójwymiarowe odsłony przygód pociesznego hydraulika. Więcej, uznałem, że nowe odsłony Mario w 2D to towar drugiej klasy i spokojnie można je sobie darować, skoro i tak nigdy nie będą na tym samym poziomie co najlepsze części legendarnej serii platformowej Nintendo.
Dlatego też już od pierwszych chwil spędzonych przy Super Mario Bros. Wonder byłem mocno zaskoczony jak sprawnie udało się autorom połączyć nowoczesność z tym co najlepsze miały do zaoferowania legendarne odsłony tej serii ze NESa i SNESa.
Mamy to oczywiście klasyczne power upy takie jak grzybki powiększające lub ognistego Mario, maszty na końcach poziomów, statki z ekranem ciągle przemieszczającym się w bok, starcia z nieznośnym synem Bowsera, mapę świata, sklepy i wiele innych.
W poprzednich odsłonach Mario mieliśmy też do czynienia z innymi transformacjami naszego głównego bohatera. Pierwsze co przychodzi na myśl to jego strój szopa czy kota z Mario z WiiU. Hydrauilik prezentował się w tym strojach przeuroczo. Nic jednak nie przebije Mario-słonia wywijającego swoją trąbą, który z trudem próbuje się wepchnąć do kolejnej wąskiej rury. Zawsze mam wielkiego banana na twarzy gdy to widzę. Animacja w tej grze to absolutne mistrzostwo, które mógłbym jedynie porównać do ostatnich dwóch przygód Raymana i LittleBigPlanet, chociaż ta ostatnia seria to były platformówki 2,5D.
Poza kapitalnym designem plansz, gdzie praktycznie zawsze czeka na nas coś nowego, ważnym elementem rozgrywki są rozetki, dające dostęp do dodatkowych zdolności takich jak dłuższy lub wyższy skok, sonar wykrywający pobliskie znajdźki, możliwość uniknięcia jednorazowego upadku w przepaść, spowalnianie czasu, magnes na porozrzucane po planszach fanty i wiele innych.Bez niektórych z nich będzie nam bardzo trudno ukończyć te późniejsze plansze, nie mówiąc o zebraniu wszystkich znajdziek. To ostatnie jest niemal niemożliwe, jeśli nie wyposażymy się wcześniej w niektóre z tych zdolności.
Super Mario Bros. Wonder pozwala na zabawę w pojedynkę. Wybieramy wtedy jedną z dostępnych postaci i hulaj dusza, piekła nie ma. Gra umożliwia też wspólną zabawę z innymi graczami na jednej konsoli.
Jeśli podepniemy się do sieci możemy też bawić się z innymi graczami z całego świata...i to nawet w singlu. Za pomocą specjalnych stojaków, które możemy rozstawiać w planszach można pomagać innymi graczom w ich grze. Jeśli któryś z graczy gra akurat i wykona jakiś nieudany skok, który normalnie by go zabił, to może się jeszcze uratować, jeśli szybko dotknie nas lub nasz stojak (i vice versa).
Można zatem powiedzieć, że Super Mario Bros. Wonder to jednoosobowa gra wieloosobowa. Nieraz łapałem się na tym, że trzymałem się blisko z innym graczem grającym w swoją grę, żebyśmy mogli sobie w razie czego pomóc w dotarciu do mety albo w zdobyciu bardzo trudnej znajdźki. Nie ma też nic lepszego od skończenia poziomu w dokładnie tym samym momencie co inni miłośnicy wąsatego hydraulika albo skorzystania z ich power upów.
Cudowny polski Mario wciągnął mnie nie na żarty. Skończyłem go raptem w parę dni, zostawiając przy okazji wiele niezdobytych fantów. Możliwe, że poszukam ich już w wersji na Switcha 2, która wychodzi w tym tygodniu i będzie zawierać dodatkową zawartość.
Nie mogę się już doczekać kolejnych polonizacji gier magików z Kioto.
Dziękuję za uwagę.











Komentarze
Prześlij komentarz