W co gracie w weekend? #509: Return to Castle Wolfenstein



Witam wszystkich graczy. Dziś w odcinku klasyka gatunku FPS, a więc Resturn to Castle Wolfenstein.

Grałem w to już wieki temu na PS2, jednak nigdy nie udało mi się ukończyć tej pozycji. Nie wynikało to ze zbyt wysokiego poziomu trudności. Trafiłem po prostu na wadliwy egzemplarz gry. W jednej z plansz na ekranie telewizora zaczęły wyskakiwać jakieś zielone kwadraty i nie dało się dalej grać. Byłem zmuszony zwrócić wadliwy egzemplarz gry i obejść się smakiem. Do czasu.
  
Nie ma bowiem nic lepszego niż strzelanie do hitlerowców, więc po latach gdy Wolf siedział mi gdzieś cały czas z tyłu głowy udało mi się doń wrócić za sprawą wersji na Steam. Od chwili zakupu staram się doń zaglądać od czasu do czasu. Postanowiłem, że tym razem poświęcę mu kilka słów.


Bez Wolfensteina 3D nie byłoby wielu topowych FPSów z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Niniejszy tytuł powstał jednak na kanwie popularności dwóch pierwszych odsłon serii Medal of Honor z PlayStation, które utorowały drogę dla wszystkich nowożytnych FPSów z settingiem II Wojny Światowej.


Mamy więc tutaj uzbrojenie z tamtego okresu, konspiracje, broń z tłumikami do cichych zabójstw, ruchy oporu, szpiegów, trujące zęby z cyjankiem w razie gdyby jakiś z alianckich szpiegów został schwytany przez Niemców, bezbronnych cywilów terroryzowanych przez niemieckie jednostki wojskowe, a więc wszystko to, bez czego nie wyobrażam sobie dobrego, wciągającego fpsa z tym wyjątkowym i niepowtarzalnym klimatem wojny sprzed kilkudziesięciu lat, którego kiedyś w grach wideo było całkiem sporo, a dziś nie ma już prawie wcale.

Twórcy RtCW naprawdę postarali się o to, aby ktoś kto na szczęście nie żył w tamtych mrocznych czasach mógł przez chwilę poczuć się tak jakby tam był. To szczególnie ważne dzisiaj, gdy próbuje się zatuszować prawdę o tamtym okresie przez poprawność polityczną albo chociażby przez cenzurę usuwającą swastyki z gier wideo. Nie jest to oczywiście gra historyczna, bo w Wolfensteinie walczymy z oddziałami parnormalnymi SS. Mi to jednak bardzo pasuje. Liczy się frajda płynąca z grania w grę, a nic nie daje większej frajdy niż zdjęcie z trepa wiszącego na ścianie obrazu z Hitlerem.


Ten tytuł powstał dwie dekady temu, więc trzeba się liczyć z tym, że nie ma tu żadnej autoregeneracji zdrowia. Gdy zostaniemy zranieni musimy zadbać o znalezienie apteczek. Kilka celnych strzałów ze strony przeciwników może nas szybko wykończyć, dlatego też warto poszukać kamizelek lub hełmów dających dodatkową ochronę. W RtCW możemy szukać również sekretów. Na całe szczęście nie ma tu żadnych różowych skórek broni i innych tego typu idiotyzmów. Jest za to cała masa szkopów do pokonania, więc nie należy zapominać o tym, żeby od czasu do czasu walnąć Niemca po kasku i strzelić w kilka niemieckich zakutych łbów.

To tyle z mojej strony na dziś. Życzę Wam udanego weekendu, nie tylko przy grach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W co gracie w weekend? #480: Mario Kart World, Jack Jeanne, Soul Hackers, Monster Hunter 3U, Radiant Historia, Trauma Center SO, F-Zero GX, Golden Sun, Pokemon Gold PL, Ogre Battle 64, Pokemon Red PL, Super Mario World i Final Fantasy PL

W co gracie w weekend? 478: Happiness! Sakura Celebration, DOOM The Dark Ages, Clair Obscur, Oblivion Remastered, Atelier Yumia, Dynasty Warriors Origins, Metaphor, Steins;Gate 0 PL, Monster Hunter Rise/Sunbreak, Full Metal Daemon Muramasa, Dies Irae i Kara no Shojo

W co gracie w weekend? #205