W co gracie w weekend? #508: Resident Evil


Odświeżona wersja Resident Evil debiutowała na rynku ponad dwadzieścia lat temu. Ograłem ją na każdy możliwy sposób i sam nawet już nie wiem ile razy ją skończyłem. Kilka lat temu wbiłem w remasterze tego remake'u platynę i wciąż mi mało. 

Na eshopie można go kupić na przecenie i prawie to zrobiłem, bo chciałem ograć ten klasyk na sprzęcie przenośnym. Skończyło się na tym, że sięgnąłem po niego w wersji na Steam, bo jest o połowę tańszy w zestawie z Resident Evil 0, ma wsparcie osiągnięć a ten ostatni tytuł posiada także fanowskie polskie tłumaczenie, które zamierzam sprawdzić w niedalekiej przyszłości.


Nawet po tych wszystkich latach wciąż jest to jeden z najlepszych horrorów i remake'ów w historii. Ogrywam go namiętnie od pierwszego wydania na GameCubie i na każdej platformie, na jakiej miałem z nim styczność, wciąż zachwyca mnie tak jak przy pierwszym odpaleniu.

Składa się na to kilka elementów.


Po pierwsze, kapitalnym posunięciem ze strony autorów było zastosowanie zimnej palety barw w stosunku do oryginału, co pozwala na uzyskanie niesamowitego klimatu grozy. Przemykanie pośród ciemnych lub słabo oświetlonych korytarzy i pomieszczeń opustoszałej posiadłości pełnej wygłodniałych żywych trupów to wciąż poziom horroru nieosiągalny dla wielu nowych przedstawicieli tego gatunku.


Po drugie, nie jest to w zasadzie Resident Evil a Resident Evil w 135%. Znajdziemy tu niemal wszystko to co w oryginale plus całkowicie nowe lokacje, dodatkowy wątek fabularny (jeden z najbardziej przerażających w całej serii), nowych przeciwników, nową broń, stroje, nowe lub całkowicie przemodelowane zagadki oraz dodatkowe mechaniki rozgrywki takie jak choćby konieczność palenia zwłok, aby uniknąć spotkań z silniejszymi typami wrogów oraz możliwość używania broni defensywnych, które pozwalają na wyswobodzenie się schwytanego przez zombiaki bohatera lub bohaterki bez doznawania obrażeń.


Po trzecie, warto też zwrócić uwagę na ręcznie rysowane tła statyczne zastosowane w grze. Większość z nich to małe dzieła sztuki, które w remake'u zostały wzbogacone o cienie rzucane przez głównych bohaterów, rozbłyski błyskawic czy też grę światła i cienia, dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu ich źródeł. W ten sposób ogień z kominka albo świecy rozświetlający pomieszczenie lub łopoczące na wietrze liście drzew sprawiają, że owe tła są jak żywe.


Po czwarte, nie zapominajmy też o posępnej ścieżce dźwiękowej, która pasuje idealnie do klimatu osamotnienia, towarzyszącemu nam od pierwszych chwil spędzonych z grą.

Po piąte, Resident Evil to remaster. Może i nie oferuje on zbyt wiele nowego w stosunku do remake'u z Kostki, poza wyższą rozdzielczością i dodaniem trybu szerokoekranowego, ale jednocześnie dodaje osiągnięcia i każdy kto na nie poluje będzie zachwycony, bo zdobycie ich wszystkich wymaga od gracza grania w ten tytuł w zasadzie inaczej za każdym kolejnym razem.


Replayability to jedna z cech rozpoznawczych pierwszych odsłon serii Resident Evil i tu sprawdza się znakomicie. Możemy chłonąć klimat opuszczonej posiadłości, próbując zajrzeć w każdy jej kąt. Możemy zmierzyć się z tym tytułem na wyższych poziomach trudności, gdzie trzeba odpowiednio szafować skromnymi zasobami, aby dotrzeć do końca opowieści. Możemy spróbować się w czasówkach, aby odblokować najpotężniejsze bronie w grze (należy wtedy omijać wszystkie filmiki przerywnikowe), a nawet sprawdzić się w trybie, w którym poluje na nas wybuchowy zombie lub też w trybie rzeczywistego przetrwania, w którym przedmioty są zawsze w tej skrzyni, do której je włożymy.


Moim ulubionym trybem jest jednak tryb z niewidzialnymi przeciwnikami, gdzie trzeba w zasadzie znać ich rozmieszczenie na pamięć, żeby się z nim uporać. Znacząco pomagają tu wspomniane wcześniej przedmioty defensywne oraz odbicia przeciwników w lustrach.

Są też oczywiście wyzwania polegające na przejściu gry bez sejwowania oraz na przejściu gry samym tylko nożem. Nie są to rzeczy wymagane do ukończenia Resident Evil, ale frajda z ich osiągnięcia jest nieziemska.


Tytuł posiada też kilka zakończeń i tylko od nas zależy to, czy uratujemy naszych sojuszników, czy całkowicie o nich zapomnimy, ratując własną skórę z tej przeklętej posiadłości.

Całkowicie od nowa nagrano tu dubbing, który nie brzmi już jak totalna amatorszczyzna w oryginale Resident Evil.

Jeśli przymkniemy oko na klasyczne sterowanie, zagadki zwalniające tempo rozgrywki i konieczność wracania się do tych samych miejsc po znalezieniu nowych kluczy (backtracking), to jest to pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego szanującego się miłośnika horroru. 

Tak jak wspominałem na początku, od pierwszego wydania remake'u Resident Evil minęło już ponad dwadzieścia lat. Żałuję tylko tego, że dziś już nikt nie robi gier grozy w ten sam sposób. Kilka lat temu Kickstarter pomógł w renesansie gier rpg w rzucie izometrycznym i mocno ubolewam nad tym, że taki sam los nie spotkał horrorów ze statycznymi dwuwymiarowymi tłami. Remaster remake'u pierwszej odsłony jednej z najważniejszych serii Capcomu mogę polecić każdemu. Nie oznacza to jednak, że nie zagrałbym z chęcią w jego kolejny remake, bazujący na najnowszych silnikach graficznych. 

Na razie bawię się z nim znakomicie i już ślinię się na samą myśl o tym, że jak go przycisnę, to pewnie dam radę go przejść więcej niż jeden raz w ciągu dnia, tak jak to już mi się zdarzyło kilka lat temu, gdy miałem platynę w zasięgu wzroku.

Na razie to tyle ode mnie. Trzymajcie się ciepło i nie zapominajcie połączyć od czasu do czasu jakiejś rośliny leczniczej lub użyć taśmy do maszyny do pisania. Uratują wam życie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

NES, czyli jak przeżyć dwukrotnie własne dzieciństwo

W co gracie w weekend? #480: Mario Kart World, Jack Jeanne, Soul Hackers, Monster Hunter 3U, Radiant Historia, Trauma Center SO, F-Zero GX, Golden Sun, Pokemon Gold PL, Ogre Battle 64, Pokemon Red PL, Super Mario World i Final Fantasy PL

W co gracie w weekend?#472: FFXIV, Atelier Yumia, Ever17, Monster Hunter Wilds, Steins;Gate 0 PL, Sakura no Uta, Steins;Gate PL, Toradora P!, Donkey Kong Country, Super Mario Bros. 2 PL, Popeye i Antarctic Adventure