Kinkoi Golden Time i DOOM Eternal


Witam wszystkich graczy. W tamtym tygodniu nie wyrobiłem się z kolejnym odcinkiem W co gracie w weekend? Dwie gry, które calakowałem za bardzo mnie wciągnęły i nie znalazłem na to czasu. Dziś to nadrobimy. 

Kinkoi Golden Time (PC, 2022)

Calak #377 (#21 Steam)
Miodność: 8/10
Trudność: Nie podchodzić blisko bez ciężarówki z chusteczkami
Czas: 115 godzin (Prawie dwa lata)

Kinkoi Golden Time kontynuuje wydarzenia z pierwszej części Kinkoi Loveriche. Ten dysk fanowski dodaje także dwie ścieżki fabularne z Ayaką i Miną w rolach głównych. Powstał on także po to, aby gracze mogli poznać alternatywną wersję scenariusza Golden Time z poprzedniej odsłony serii. Do odblokowania Prawdziwej Ścieżki Marii wymagane jest zaliczenie dwóch głównych ścieżek fabularnych. Jest to w zasadzie najważniejszy powód, przez który zaopatrzyłem się w tą produkcję. Wszystko pozostałe traktowałem jako miły dodatek.


Bohaterów Kinkoi Golden Loveriche polubiłem do tego stopnia, że pierwszą grę kupiłem dwa razy (u wydawcy na stronie i na Steamie), więc zakup kontynuacji był dla mnie czymś naturalnym.

Tak jak w poprzedniku, znajdziemy tu wciągający scenariusz, seks-scenki (po połataniu gry), wciąż te same, szybko wpadające w ucho melodie, no i jeszcze lepszych bohaterów. Szczególnie dziadek Ayaki totalnie rozwala system.


Dodatkowe historie dziewczyn z pierwszego Kinkoia są bardzo krótkie i oferują jeno jedną dodatkową scenkę, co może pozostawić odbiorcę z lekkim poczuciem niedosytu, ale każda z nich miała własną ścieżkę fabularną w pierwszej grze, więc była już możliwość ich lepszego poznania.

Tak jak wspominałem, tym razem okazję do pokazania się dostały Ayaka i Mina oraz oczywiście Maria. 

Scalakowanie Kinkoi Golden Time zajęło mi dwa lata, gdyż na rok utknąłem na jednym momencie w scenariuszu.


Mam taką zasadę, że nigdy nie gram w gry wideo, jeśli nie mam na to odpowiedniego nastroju, możliwości i czasu. Granie w coś na siłę to najgorsze co może zrobić gracz. Z drugiej jednak strony nie lubię też zostawiać niedokończonych spraw. Gdy tylko uporałem się ze wspomnianą scenką, którą można zaliczyć w pięć minut, przez wszystkie pozostałe przeleciałem jak burza. 

Szczególnie ścieżka z Akane, w której młoda utalentowana biegaczka musiała wziąć udział w meczu drużyny baseballowej przypadła mi do gustu. 


To są jednak tylko dodatki tak jak już wspominałem. Prawdziwą ucztą albo beczką śmiechu jest historia Ayaki. Przy niektórych scenach można tu zrywać boki ze śmiechu. Równie dobra a zupełnie inna w odbiorze jest ścieżka Miny, do której podchodziłem z wielką niechęcią. Warto było jednak dać szansę siostrze Sylvie, bo to totalna ciepła klucha i można było się przy niej odprężyć od tego całego zabijania w innych grach wideo.


Punktem kulminacyjnym jest tu jednak finałowa ścieżka fabularna Marii, która nie tylko rzuca bombami prawdy na prawo i lewo, ale swoją historią poskłada emocjonalnie największych twardzieli. Gdy odpalasz eroge, to oczekujesz golizny i tą rzeczywiście tu znajdziemy. Nie spodziewasz się jednak tego, że skończysz takiego typu grę, zostając wrakiem emocjonalnym, przerażonym na samą myśl o tym, gdybyś znalazł się w podobnej sytuacji co główni bohaterowie tej szkolnej historii o bogaczach i zblazowanych snobach.

Jest to pierwsza seria od czasu trylogii Grisaia, która pod płaszczykiem erotyki jest w zasadzie potężnym pociągiem emocjonalnym i egzystencjalnym, przed którym nie ma ucieczki. Porusza tematy, które stanowią zagwozdkę dla całej ludzkości od kiedy ta ludzkość istnieje i będą nam zawsze towarzyszyć.

Szkoda, że Kinkoi w wersji na PS4 nigdy nie doczekał się lokalizacji. Nie ukrywam tego, że z wielką chęcią wbiłbym w tym tytule jeszcze platynę, nawet jeśli byłaby to tylko jego ocenzurowana wersja.

DOOM Eternal (PS4, 2020)

Calak #378 (#215 PSN)
Miodność: 8/10
Trudność: Średnia (zirytowała mnie tak, że pod sam koniec zmieniłem na łatwą) 
Czas: 113 godzin (10 miesięcy i dwa tygodnie)

W DOOMy grałem już w podstawówce na lekcjach informatyki. To było wieki temu, gdy nawet nie marzyłem o tym, by mieć własny komputer. Nie miałem wtedy praktycznie żadnej koordynacji ruchowej w grach z gatunku FPS, więc nawet samo poruszanie się postacią w środowisku trójwymiarowym stanowiło dla mnie wyzwanie.

Lata mijały. W moim domu pojawiały się kolejne sprzęty do grania, a z jednego DOOMa zrobiła się całkiem pokaźna seria, którą zawsz chciałem się zająć. Powoli zacząłem sukcesywnie przechodzić kolejne jej części, aż stanęło na tym, że jedyną nieukończoną przez mnie odsłoną z głównej serii został Eternal. 


Kupiłem go już dawno na jednej z promek w PS Store. Swoją przygodę z nim zacząłem dopiero w tamtym roku. Najpierw zająłem się trybem sieciowym, bez którego nie da się wbić platyny. Trochę czasu z nim spędziłem, bo zdobycie wszystkich trofeów sieciowych bez żadnych ustawek wcale do łatwych nie należy. Po jakimś czasie jednak w końcu mi się to udało i zacząłem nawet grać w kampanię...o której zapomniałem później na kilka miesięcy ze względu na inne gry wideo.

Co się odwlecze, to się nie uciecze. Po jej drugim ukończeniu na początku tego roku w grze wpadła mi platyna. Do calaka brakowało mi już tylko ogarnąć trzy dodatki. Po zaczęciu pierwszego znów zrobiłem sobie przerwę. 

Przez dwa ostatnie miesiące grałem praktycznie tylko na Nintendo. Przy legendarnych klasykach na starsze systemy firmy z Kioto blednie każde trofeum i platyna, więc przy grach na Switchu 2 przepadłem jak kamfora na długie noce.

Dopiero po scalakowaniu drugiego Kinkoia wróciła mi chęć na dokończenie kilku spraw. 


Pierwsze rozszerzenie fabularne do DOOM Eternal wymęczyło mnie okrutnie przy niektórych starciach. Stwierdziłem, że coś trzeba zmienić, więc przy drugim dodatku obniżyłem poziom trudności i od razu odpaliłem go w trybie dodatkowego życia, który kończy się natychmiast gdy stracimy je wszystkie. Chciałem w ten sposób zaoszczędzić trochę czasu i nie grać w to samo dwa razy tak jak w przypadku wątku głównego i pierwszego rozszerzenia fabularnego.

Na całe szczęście nie pominąłem po drodze żadnej znajdźki, więc gdy tylko zbliżyłem się do starcia z ostatnim bossem i poznania prawdziwego zakończenia DOOM Eternal ucieszyłem się, że to już niemal koniec moich przygód z tą odsłoną cyklu strzelanek id.

I tu zaczęły się schody, bo ostatnia walka jest w tej grze wręcz koszmarna. Boss, z którym się mierzymy potrafi bowiem regenerować swoje zdrowie. Jeśli nie wstrzelimy się dobrze w krótki moment, gdy jest wrażliwy na nasze ataki, to równie dobrze możemy z nim walczyć w nieskończoność.

Gdy powoli traciłem już resztki zmysłów w końcu udało mi się go jakoś pokonać.


Tryb hordy, składający się ze zlepków killroomów znanych z poprzednich plansz w grze, okazał się tylko formalnością. To raptem trzy mapy po pięć sekcji każda. W każdej sekcji jest oczywiście po kilka fal wrogów. W Hordzie są też fale dodatkowe, ale można ich uniknąć, jeśli nie załatwimy odpowiednio szybko demonów specjalnych. Skraca to długość danej sekcji i przybliża nas do ukończenia danej mapy. Oprócz sekcji walki są też takie, które polegają na dotarciu przez nas do celu. Nawet jednak nie wyrobimy się w czasie gra trwa dalej. Nie dostajemy jedynie dodatkowych punktów za zaliczenie takiej sekcji i żyć do drodze.

Nie chciało mi się z tym męczyć. Zaliczyłem to jak najszybciej jak umiałem i w ten sposób odhaczyłem wszystkie odsłony DOOM, które chciałem. 



Zdaję sobie sprawę z tego, że do DOOM: The Dark Ages planowany jest dodatek i pewnie kiedyś go sprawdzę. Na razie jednak polowania na demony i ratowanie przed nim świata zostawiam innym. Swoje trzy grosze dorzuciłem, a jest zbyt dużo gier, które chcę jeszcze przejść lub sprawdzić, by zajmować się teraz tym tematem.

Dziękuję za uwagę. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W co gracie w weekend? #480: Mario Kart World, Jack Jeanne, Soul Hackers, Monster Hunter 3U, Radiant Historia, Trauma Center SO, F-Zero GX, Golden Sun, Pokemon Gold PL, Ogre Battle 64, Pokemon Red PL, Super Mario World i Final Fantasy PL

W co gracie w weekend? 478: Happiness! Sakura Celebration, DOOM The Dark Ages, Clair Obscur, Oblivion Remastered, Atelier Yumia, Dynasty Warriors Origins, Metaphor, Steins;Gate 0 PL, Monster Hunter Rise/Sunbreak, Full Metal Daemon Muramasa, Dies Irae i Kara no Shojo

W co gracie w weekend? #205