W co gracie w weekend? #519: Resident Evil 4 Separate Ways
Witam wszystkich graczy. Po kilkudniowej przygodzie w Boletarii wracam ponownie do zabawy z serią Resident Evil. Dodatek do Resident Evil Requiem nawet nie został jeszcze zapowiedziany a do premiery remake'u Resident Evil Code Veronica jeszcze trochę czasu, więc skupiam się na poprzednich częściach. Nadrabiam zaległości, przechodzę kolejny raz te wcześniej ukończone, nie zapominając o klasykach.
Tym razem padło na dodatek do remake'u Reisdent Evil 4 z Adą Wong w roli głównej.
Jest wielu graczy, którzy uważa, że odświeżanie starszych tytułów to przejaw bankructwa intelektualnego i braku nowych pomysłów na gry wideo. Zgodzę się z takim twierdzeniem, jeśli damy tu za przykład Gears of War Reloaded czy wydawanie kolejnych remasterów The Last of Us, które od ostatnich wersji tych samych gier różnią się przede wszystkim rozdzielczością.
Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja remake'ów serii Resident Evil od Capcomu. Z wyjątkiem odświeżonej części trzeciej są to produkcje z całą masą nowych rozwiązań gameplayowych, częstokroć naprawiające błędy pierwowzorów, posiadające od nowa nagraną muzykę, z nowymi miejscówkami, przeciwnikami, bronią czy zdaniami dodatkowymi. Nawet jeśli graliśmy w oryginał którejś części i rozpoznajemy ulubione momenty w odświeżeniu, to i tak musimy w zasadzie uczyć się tych gier od nowa.
Nie mówię nawet o nowej oprawie, animacjach czy o japońskim dubbingu. Jasne, że są ludzie, którzy grają w gry wideo tylko z angielskimi głosami, ale co ma zrobić gracz, któremu nie podoba się nowy głos Ady? Zmienić głosy na japońskie, proste, tym bardziej, że w japońskiej wersji językowej głosu Albertowi Weskerowi użycza Joji Nakata, a więc człowiek, który przeszedł samego siebie jako m.in. Kirei Kotomine w Fate/stay night. Ma on tutaj nagranych więcej kwestii mówionych oraz odgrywa znacznie ważniejszą rolę niż w pierwowzorze.
W remake'u możemy wreszcie strzelać, pozostając w ruchu, Ada używa haka nie tylko po to, aby dotrzeć do trudno dostępnych miejsc, ale również i do wyrywania tarcz z rąk wrogów, dzięki czemu są później o wiele łatwiejszym celem. Co więcej, seksowna panna szpieg może też modyfikować broń u handlarza. To bardzo ważna rzecz, bo w oryginale nie dało się tego zrobić.
Jednak chyba dwie najlepsze rzeczy w tym nad wyraz dobrze odgrzanym kotlecie to fakt, że mocno zmieniony został tu scenariusz i Luis odgrywa teraz o wiele ważniejszą rolę oraz to, że w jej historii pojawia się boss, który stale ją prześladuje (coś na wzór Nemesisa). W pierwszej wersji Resident Evil 4 nie odgrywał on znaczącej roli. Tym razem dostał swoją przerażającą jak na standardy tego japońskiego cyklu historię.
Oczywiście mógłbym narzekać na cenzurę w grze. Ada jest ubrana od stóp do głowy, a żeby odblokować jej sukienkę, to trzeba najpierw przejść dodatek. Dodanie punktów kontrolnych czyni remake Czwórki znacznie łatwiejszą grą w stosunku do jej pierwszej wersji. Z gry zniknął też mój ulubiony tekst o broni balistycznej Luisa, żeby ktoś nie został przypadkiem urażony. Kilka miejscówek i sekcji znanych z oryginału też gdzieś wyparowało w odmętach czasu. Zostały przede wszystkim te najbardziej ikoniczne, ale i tak uważam, że wiele zmian wprowadzonych do Separate Ways czyni to rozszerzenie jeszcze lepszym niż kiedyś.
Resident Evil przez wielu fanów serii uchodzi za najlepszą odsłonę cyklu Capcomu. Sam miałbym problem ze wskazaniem lepszej gry akcji w ostatnich dwóch dekadach. Nigdy jednak nie uważałem jej za kwintesencję horroru, i to nie przez brak strasznego materiału. Nigdy tak naprawdę nie zaakceptowałem ścieżki dźwiękowej, która za bardzo oddaliła się od horroru. W remake Resident Evil 2 gram ze starą muzyką, bo ta nowa nie jest tak posępna i złowieszcza jak dawniej, ale zauważyłem, że w RE7, RE8 i RE9 jest o wiele lepiej pod tym względem.
Nie inaczej jest w Resident Evil 4 i w dodatku fafularnym, który doń ogrywam. Uważam, że Japończycy wrócili na właściwe tory opowieści pełnych grozy. Większość nowości jest potrzebna do tego, żeby stara gra odziana w nowe szaty nie skończyła jak jakaś zremasterowana skamielina i jestem skłonny chwalić wszystkich developerów, którzy wkładają całe swoje serce w odświeżony projekt, jednak najważniejszy pozostaje tu klimat. Nie ma Reidentów bez odpowiedniego klimatu, a ten nowe kompozycje muzyczne budują wręcz znakomicie.
Minęło ponad dwadzieścia lat od moment gdy Capcom pokazał całej branży gier wideo jak powinna wyglądać topowa gra akcji. Resident Evil 4 nie sprzedał się dobrze na GameCubie, więc przez lata był portowany na niemal wszystkie sprzęty do grania.
Dzisiejsi gracze mogą go nie znać, więc dla nich to remake Resident Evil 4 t\może być najlepszaą grą akcji. Ja się cieszę, że tym razem Capcom nie popełnił swoich wcześniejszych błędów. Remake trafił w ręce milionów graczy i przez kolejne dwie dekady będzie chwalony, uwielbiany i traktowany jako kolejny wzór tego jak powinna wyglądać nowoczesna gra akcji z odrobiną dreszczyku.
Dziękuję za uwagę. Do następnego razu.
Mój profil gracza:
Znajdziesz mnie też na Steam:





Komentarze
Prześlij komentarz