W co gracie w weekend? #525: Klonoa Door to Phantomile


Witam wszystkich.graczy. Dziś napiszę w kilku słowach o jednej z lepszych gier Namco dostępnych na pierwszym PlayStation.

Klonoa to platformer 2.5D o uroczym mieszkańcu Wioski Wiatru, u którego włosy służą jako skrzydełka do latania a zarazem jako łapki do chwytania i rzucania wrogów oraz przedmiotów rozsianych w świecie gry.

Naszym celem jest pokonanie koszmarów w wizjach głównego bohatera, które występują w japońskiej produkcji w formie plansz. Wszystkich wizji jest czternaście. Są one podzielone na światy. Światów jest siedem Każdy z nich ma po dwie wizje. Na końcu każdej drugiej wizji w danym świecie czeka na nas boss, którego musimy pokonać.


W klasyku Namco poruszamy się głównie w lewo albo w prawo. Plansze mają często kształt cylindryczny, dzięki czemu bardzo szybko można poczuć, że jesteśmy w trójwymiarowym świecie gry. Natomiast bohaterowie, znajdźki i nasi przeciwnicy (nie licząc bossów) są dwuwymiarowymi bitmapami. 

PlayStatnion nigdy nie było supermocnym sprzętem, więc autorzy tworzący nań gry musieli sobie radzić z ograniczeniami sprzętowymi. W ten sposób powstało wiele niepowtarzalnych produkcji i Klonoa jest zdecydowanie jedną z nich. Nieraz w grze musimy przechodzić z pierwszego planu do drugiego i vice versa, co przypomina mi niektóre plansze z trylogii Donkey Kong Country na SNESie. 


Klonoa ma bardzo prostą historię, którą możemy śledzić w formie przerywników, z których szybko dowiadujemy się kim jest ten zły i o co walczy nasz protagonista. Te scenki przypadły mi mocno do gustu, bo mają trochę klimat jrpga, co nie było niczym wyjątkowym dla Namco trzy dekady temu, bo podobnie było w Ridge Racer Type 4, a to przecież była gra wyścigowa.

Na pewno nie jest to najtrudniejsza platformówka w jaką grałem w życiu, ale nawet tutaj trzeba uważnie wykonywać skoki czy cierpliwie czekać, żeby pokonać naszych adwersarzy. W przeciwnym razie szybko stracimy życia i zostaniemy zmuszeni do rozgrywania konkretnej wizji od początku. 


W grach takiego typu zawsze ceniłem sobie tętniące kolorami światy. Istotny jest też design zamieszkujących je postaci, jednak w przypadku Klonoi największe wrażenie zrobiła na mnie muzyka. Przy niej od razu czuję, że gram w kolejny świetny tytuł dostępny na pierwszym sprzęcie do gier od Sony. 

Płyta CD to był najlepszy wybór, jakiego dokonali  Japończycy, projektując PlayStation. Dźwięk jest czysty, muzyka szybko wpada w ucho, mobilizuje do dalszej gry i świetnie wpasowuje się do scen, które widzimy na ekranie. 

Nie jest to pierwszy weekend, w którym odpalam ten klasyk, ale jeszcze nigdy nie dotarłem w nim tak daleko jak teraz.
. 

Jeśli poziom trudności nie skoczy w ostatnich planszach jakoś specjalnie wysoko do góry, to niedługo powinienem mieć kolejny zaliczony tytuł na pierwszym PlayStation. Na takie wciągające gry zawsze znajdę czas.

Takie produkcje to dla mnie kwintesencja dedykowanej grom wideo konsoli Sony, a kto jak kto, ale Namco zawsze wspierało konsole tej firmy. Klonoa to doskonały przykład na w miarę przystępny platformer i cieszę się, że młodsi gracze mogą go też sprawdzić w zremasterowanej wersji. 

Dziękują za uwagę. Do następnego razu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

W co gracie w weekend? #220

W co gracie w weekend? 478: Happiness! Sakura Celebration, DOOM The Dark Ages, Clair Obscur, Oblivion Remastered, Atelier Yumia, Dynasty Warriors Origins, Metaphor, Steins;Gate 0 PL, Monster Hunter Rise/Sunbreak, Full Metal Daemon Muramasa, Dies Irae i Kara no Shojo

W co gracie w weekend? #222